💍 Dowcipy o małżeństwie – Śmieszne dowcipy i żarty
Dowcipy o małżeństwie – codzienność w krzywym zwierciadle. Szybkie riposty, trafione obserwacje i śmiech na głos.
Żarty małżeńskie — mąż i żona w krzywym zwierciadle. Popularne w Google jako "dowcipy o mężu i żonie".
W noc poślubną panna młoda mówi do świeżo upieczonego męża:
- Skoro jesteśmy już małżeństwem, wprowadzimy zasady dotyczące seksu.
- Gdy wieczorem mam uczesane włosy, nie mam ochoty.
- Gdy są lekko w nieładzie, mogę, ale nie muszę.
- Gdy są całkiem potargane, chcę się kochać.
- W porządku, kochanie – odpowiada mąż – a ja po pracy zawsze piję drinka.
- Jeden znaczy, że nie mam ochoty.
- Dwa, że mogę, ale nie muszę.
- Trzy… to stan twoich włosów nie ma znaczenia.
- Skoro jesteśmy już małżeństwem, wprowadzimy zasady dotyczące seksu.
- Gdy wieczorem mam uczesane włosy, nie mam ochoty.
- Gdy są lekko w nieładzie, mogę, ale nie muszę.
- Gdy są całkiem potargane, chcę się kochać.
- W porządku, kochanie – odpowiada mąż – a ja po pracy zawsze piję drinka.
- Jeden znaczy, że nie mam ochoty.
- Dwa, że mogę, ale nie muszę.
- Trzy… to stan twoich włosów nie ma znaczenia.
Facet wraca od lekarza i mówi żonie, że zostały mu tylko 24 godziny życia.
Po tych słowach prosi o seks – zgadza się, kochają się.
Po sześciu godzinach wraca:
- Kotku, mam już tylko 18 godzin. Zróbmy to jeszcze raz?
Żona się zgadza – robią to ponownie.
Później patrzy na zegarek: zostało 8 godzin.
- Kochanie, zanim umrę, może jeszcze raz?
- Oczywiście, skarbie – odpowiada żona, po czym zasypia.
Facet wierci się, aż zostają 4 godziny.
- Kochanie, zostały 4 godziny. Może by…
Żona siada i mówi:
- Słuchaj, ja rano muszę wstać. Ty nie!
Po tych słowach prosi o seks – zgadza się, kochają się.
Po sześciu godzinach wraca:
- Kotku, mam już tylko 18 godzin. Zróbmy to jeszcze raz?
Żona się zgadza – robią to ponownie.
Później patrzy na zegarek: zostało 8 godzin.
- Kochanie, zanim umrę, może jeszcze raz?
- Oczywiście, skarbie – odpowiada żona, po czym zasypia.
Facet wierci się, aż zostają 4 godziny.
- Kochanie, zostały 4 godziny. Może by…
Żona siada i mówi:
- Słuchaj, ja rano muszę wstać. Ty nie!
Pijany mąż nad ranem puka do drzwi – otwiera żona.
- Gdzie byłeś?!
- U Heńka! – odpowiada.
- Co robiłeś?!
- Nooo… graliśmy w szachy…
- Wchodź, zadzwonimy!
Żona dzwoni do Heńka:
- Heniek, był dziś u ciebie mój mąż na szachach?
- Ba! Był! Kurna, siedzi teraz i dalej gra!
- Gdzie byłeś?!
- U Heńka! – odpowiada.
- Co robiłeś?!
- Nooo… graliśmy w szachy…
- Wchodź, zadzwonimy!
Żona dzwoni do Heńka:
- Heniek, był dziś u ciebie mój mąż na szachach?
- Ba! Był! Kurna, siedzi teraz i dalej gra!
Oficer policji wraca późno w nocy i po ciemku się rozbiera, by nie budzić żony.
- Dylan, kochanie, boli mnie głowa – skocz do całodobowej apteki po aspirynę?
- Jasne, kotku – mówi mąż i w ciemnościach znów się ubiera.
W aptece farmaceuta pyta:
- Pan nie jest oficerem z piątego posterunku?
- Tak, to ja.
- To czemu pan jest w mundurze Szefa Straży Pożarnej?
- Dylan, kochanie, boli mnie głowa – skocz do całodobowej apteki po aspirynę?
- Jasne, kotku – mówi mąż i w ciemnościach znów się ubiera.
W aptece farmaceuta pyta:
- Pan nie jest oficerem z piątego posterunku?
- Tak, to ja.
- To czemu pan jest w mundurze Szefa Straży Pożarnej?
Dwóch facetów przy barze narzeka na żony.
Pierwszy:
- Moja taka straszna, że postawiłem ją na polu zamiast stracha na wróble – ptaki oddały zeszłoroczne czereśnie!
Drugi:
- A moja ma wymiary 90/80/60.
- To brzmi nieźle.
- Taak… druga noga tak samo.
Pierwszy:
- Moja taka straszna, że postawiłem ją na polu zamiast stracha na wróble – ptaki oddały zeszłoroczne czereśnie!
Drugi:
- A moja ma wymiary 90/80/60.
- To brzmi nieźle.
- Taak… druga noga tak samo.
Mąż do żony:
- Kiedy się na ciebie złoszczę, nigdy nie odpowiadasz mi tym samym. Jak trzymasz nerwy na wodzy?
- Czyszczę toaletę.
- I to pomaga?
- Używam twojej szczoteczki do zębów.
- Kiedy się na ciebie złoszczę, nigdy nie odpowiadasz mi tym samym. Jak trzymasz nerwy na wodzy?
- Czyszczę toaletę.
- I to pomaga?
- Używam twojej szczoteczki do zębów.
Żona wraca i widzi kartkę na drzwiach:
NA SPRZEDAŻ – ŻONA. OSTATNIO MAŁO UŻYWANA. CENA 420 ZŁ. INFO W TYM DOMU.
Robi mężowi awanturę:
- Nie mam pretensji, że chcesz się mnie pozbyć, ale za takie grosze? Skąd cena?
- Prosta matematyka – 90 kg mięsa po 2 zł to 180, plus złota obrączka – 240. Razem 420.
Następnego dnia mąż widzi nową kartkę:
PILNIE SPRZEDAM MĘŻA. OSTATNIO NIEWIELE UŻYWANY. CENA 0,87 ZŁ. INFO W TYM DOMU.
- To ja cię wyceniłem na 420, a ty mnie za grosze?!
- Już tłumaczę – dwa jajka po 40 to 80 groszy, plus 10 cm rurki za 7. Razem 87 groszy.
NA SPRZEDAŻ – ŻONA. OSTATNIO MAŁO UŻYWANA. CENA 420 ZŁ. INFO W TYM DOMU.
Robi mężowi awanturę:
- Nie mam pretensji, że chcesz się mnie pozbyć, ale za takie grosze? Skąd cena?
- Prosta matematyka – 90 kg mięsa po 2 zł to 180, plus złota obrączka – 240. Razem 420.
Następnego dnia mąż widzi nową kartkę:
PILNIE SPRZEDAM MĘŻA. OSTATNIO NIEWIELE UŻYWANY. CENA 0,87 ZŁ. INFO W TYM DOMU.
- To ja cię wyceniłem na 420, a ty mnie za grosze?!
- Już tłumaczę – dwa jajka po 40 to 80 groszy, plus 10 cm rurki za 7. Razem 87 groszy.
Niedługo po wyjeździe ostatniego dziecka na studia mąż leży z głową na moich kolanach.
Delikatnie zdejmuję mu okulary.
- Wiesz, kochanie, bez okularów wyglądasz równie przystojnie jak w dniu ślubu.
- Kotku, a ja bez okularów widzę, że ty wciąż wyglądasz pięknie!
Delikatnie zdejmuję mu okulary.
- Wiesz, kochanie, bez okularów wyglądasz równie przystojnie jak w dniu ślubu.
- Kotku, a ja bez okularów widzę, że ty wciąż wyglądasz pięknie!
Mąż wraca z pracy i zastaje zapłakaną żonę pakującą walizkę.
- Co ty wyprawiasz?!
- Odchodzę! Zdradziłeś mnie! – krzyczy i rzuca w niego zdjęciami z kochanką.
Mąż spokojnie ogląda fotografie i mówi:
- Kochanie, uspokój się. Wszystko się wyjaśni.
Najpierw ustalmy, kto te zdjęcia zrobił i po co chce rozwalić nasze małżeństwo.
- Co ty wyprawiasz?!
- Odchodzę! Zdradziłeś mnie! – krzyczy i rzuca w niego zdjęciami z kochanką.
Mąż spokojnie ogląda fotografie i mówi:
- Kochanie, uspokój się. Wszystko się wyjaśni.
Najpierw ustalmy, kto te zdjęcia zrobił i po co chce rozwalić nasze małżeństwo.
- Mamo, nie wyobrażasz sobie, co się stało! Strasznie się pokłóciliśmy!
- Spokojnie, córeczko. W każdej rodzinie bywają konflikty…
- Wiem. Ale co zrobić z trupem?
- Spokojnie, córeczko. W każdej rodzinie bywają konflikty…
- Wiem. Ale co zrobić z trupem?
Spotyka się dwóch facetów.
- Twój kolega to ma „szczęście”. Dwie żony już pochował po zatruciu grzybami, a teraz znowu owdowiał.
- Tym razem uraz czaszki.
- Słyszałem. Podobno nie chciała jeść grzybów.
- Twój kolega to ma „szczęście”. Dwie żony już pochował po zatruciu grzybami, a teraz znowu owdowiał.
- Tym razem uraz czaszki.
- Słyszałem. Podobno nie chciała jeść grzybów.
Mąż pyta:
- Czemu zawsze zabierasz moje zdjęcie do pracy?
- Bo kiedy mam problem, patrzę na twoją fotografię i kłopot znika.
- Cudownie, że nawet moje zdjęcie cię wspiera!
- Jasne. Patrzę i myślę: co może być większym problemem?
- Czemu zawsze zabierasz moje zdjęcie do pracy?
- Bo kiedy mam problem, patrzę na twoją fotografię i kłopot znika.
- Cudownie, że nawet moje zdjęcie cię wspiera!
- Jasne. Patrzę i myślę: co może być większym problemem?
Rozczarowana życiem intymnym żona mówi do męża:
- To był chyba dziesiąty raz w tym miesiącu, a słyszałam o byku sprzedanym na aukcji, który 365 razy w zeszłym roku się rozmnażał – raz dziennie!
Mąż zirytowany porównaniem:
- Może i tak, ale trzeba było zapytać prowadzącego, czy codziennie z tą samą krową!
- To był chyba dziesiąty raz w tym miesiącu, a słyszałam o byku sprzedanym na aukcji, który 365 razy w zeszłym roku się rozmnażał – raz dziennie!
Mąż zirytowany porównaniem:
- Może i tak, ale trzeba było zapytać prowadzącego, czy codziennie z tą samą krową!
Mąż wraca do domu styrany jak wół i od razu siada do stołu czekając na obiad.
Żona podaje zupę pomidorową, której nie znosi – mąż otwiera okno i wyrzuca talerz na podwórko.
Żona wraca z kuchni z drugim daniem: kluseczki z sosem, golonko i sałatka z kapusty.
Ślinka cieknie – już sięga po sztućce, gdy żona chwyta talerz i wyrzuca go przez okno.
- O w mordę, co ty robisz?!
- Pomyślałam, że drugie też zjesz w ogrodzie.
Żona podaje zupę pomidorową, której nie znosi – mąż otwiera okno i wyrzuca talerz na podwórko.
Żona wraca z kuchni z drugim daniem: kluseczki z sosem, golonko i sałatka z kapusty.
Ślinka cieknie – już sięga po sztućce, gdy żona chwyta talerz i wyrzuca go przez okno.
- O w mordę, co ty robisz?!
- Pomyślałam, że drugie też zjesz w ogrodzie.